Błędy w tekstach sprzedażowych, których copywriter powinien się wystrzegać

błędy w tekstach sprzedażowych

Jak sama nazwa wskazuje, teksty sprzedażowe mają… sprzedawać. Treści o charakterze reklamowym są podstawą promowania produktów i usług, ale czy na pewno w pełni wykorzystujesz ich potencjał? Albo inaczej – czy na pewno spełniają swoją rolę, są perfekcyjnie przygotowane? Aby mieć taką gwarancję, konieczne jest unikanie błędów w tekstach sprzedażowych. Jakich? Poznasz je dzięki lekturze tekstu.

Teksty sprzedażowe – w jakich treściach łatwo o błąd?

W zasadzie w każdym rodzaju tekstów sprzedażowych zdarzają się błędy, np. w:

  • opisach produktów i usług,
  • postach reklamowych,
  • broszurach i ulotkach,
  • e-mailach i newsletterach,
  • SMS-ach.

Długość, forma czy metoda dystrybucji nie mają w tym momencie większego znaczenia. Błędy wynikają bowiem z niezrozumienia mechanizmów rządzących reklamą. To zrozumiałe, że przedsiębiorcy samodzielnie podejmujący się komunikacji firmowej nie mają dostatecznie dużo czasu ani doświadczenia, aby przygotowywać perfekcyjnie sprzedające, perswazyjne treści. Gorzej, jeżeli rażące błędy popełniają copywriterzy (poznaj lepiej najczęściej popełniane błędy w copywritingu).

Poznaj najczęściej popełniane błędy w tekstach sprzedażowych. Wyeliminuj je w prosty sposób – czasami wystarczy jedynie zmienić perspektywę i delikatnie zmodyfikować formę wypowiedzi, żeby osiągnąć lepszy efekt.

1. Brak czytelności i dynamiki tekstu

Najgorsze teksty reklamowe są po prostu… nudne. Takie, przy których usypiasz. Rozwlekłe, skomplikowane i odrzucające już po pierwszych kilku słowach. Na pewno wiesz, co mam na myśli.

Za Tobą już przeszło 1500 znaków tego artykułu. Udało się zatem utrzymać Twoją uwagę. Złe teksty reklamowe nie są w stanie zaangażować w równym stopniu, bo są nieczytelne. Podam przykład, który obrazuje ten problem.

Wyobraź sobie, że masz do przygotowania reklamowy opis prostej aplikacji do zarządzania zadaniami.

Jak tego NIE robić?

Aplikacja powstała w odpowiedzi na aktualne, rynkowe zapotrzebowanie na oprogramowanie działające w chmurze. Jej zaawansowana funkcjonalność służy do realizacji wielu zadań w ramach home office czy freelancingu. Działa w wersji desktopowej lub mobilnej”.

Co wynika z powyższej treści? Cóż, niezbyt wiele. Aż chciałoby się złośliwie skomentować: „bla, bla, bla”. Choć pod względem poprawności językowej trudno mieć jakiekolwiek uwagi, z marketingowego punktu widzenia popełniono wiele błędów.

  • Zdania są zbyt ogólne – jest w nich mowa o m.in. o „aktualnym, rynkowym zapotrzebowaniu” czy „wielu zadaniach” bez żadnych konkretów, danych czy przykładów.
  • Opis może zrazić odbiorców niepotrzebnymi w tym miejscu, technicznymi określeniami jak „home office”, „freelancing”, „chmura” czy „wersja desktopowa”.
  • Treści brakuje dynamiki i bezpośredniego zwrotu do odbiorcy (dowiedz się więcej, jak zwracać się do czytelnika).

Ten sam fragment opisu mógłby brzmieć następująco:

Dzięki naszej aplikacji skutecznie zorganizujesz pracę w domowym biurze. Opisz zadania, ustal priorytet i śledź postępy. A to wszystko zrobisz na dowolnym urządzeniu mobilnym lub komputerze”.

Prawda, że brzmi konkretniej, bardziej zachęcająco, czytelniej i dynamiczniej?

2. Niewłaściwe zwroty do odbiorców

Jeżeli treści sprzedażowe są konsekwentnie bezosobowe, trudno uznać je za angażujące. Czytelnikom trudniej odczuć, że są adresatami przekazu. Jednak i bardzo wyraźne zwroty do czytelników bywają problematyczne. Zwracanie się do odbiorców treści internetowych per „Państwo” od dawna jest uważane za zbyt formalne i sztuczne. Przecież nie obrazisz się za to, że kieruję te słowa do Ciebie, mam rację?

Błędne jest też kierowanie przekazu z wyraźną sugestią dotyczącą płci odbiorcy, podczas gdy reklamowane produkty lub usługi są dla wszystkich. Przykład błędu w komunikacji?

Jako nasza stała klientka wiesz, czego spodziewać się po luksusowych perfumach Yves Saint Laurent…”.

Skoro Twój sklep internetowy sprzedaje zarówno damskie, jak i męskie zapachy marki YSL, użyj  uniwersalnego sformułowania. „Regularnie korzystasz z naszego sklepu, dlatego wiesz, co wyróżnia perfumy Yves Saint Lauren…”. Drugi fragment jest dla wszystkich, bez faworyzowania czy dyskryminowania ze względu na płeć.

3. Banalne, puste sformułowania

Zauważ, że teksty sprzedażowe przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego, gdy autorzy posługują się „reklamowymi” banałami, które nie mają żadnego znaczenia, a więc i sensu. Na czym to polega w praktyce? Załóżmy, że chcesz zareklamować swoje usługi i piszesz o nich w następujący, BŁĘDNY, sposób.

Jesteśmy profesjonalną, doświadczoną i wszechstronną firmą”.

Co wynika z tej autoprezentacji? Dokładnie nic. Aby uwiarygodnić i urozmaicić przekaz, zastosuj społeczny dowód słuszności i poprzyj swoją reklamę konkretami.

To zdanie dużo lepiej zadziała, gdy napiszesz: „Rozwijamy się na polskim rynku już od 1995 roku, a potwierdzeniem zaufania klientów jest średnia 4,9 z ponad 250 ocen w Google”.

4. Niewłaściwy dobór języka

Twój potencjalny klient ma zapewne do wyboru wiele konkurencyjnych produktów lub usług. Musisz zatem przykuć jego uwagę idealnie dobranym językiem. W tym celu możesz swobodnie korzystać ze slangu, gwary czy żargonu – pod warunkiem, że wiesz, jakim językiem naprawdę posługuje się Twoja grupa docelowa.

Urozmaicony, żywy, współczesny język jest podstawą dobrych tekstów reklamowych. Gorzej, gdy piszesz w sposób nieczytelny dla seniorów, nieprofesjonalny ze względu na branżę lub… żenujący dla młodzieży.

Wyobraź sobie następujące sformułowania:

  • apka optymalizuje korzystanie z e-commerce dzięki zaawansowanym, cloudowym funkcjom” – w tekście reklamującym aplikację do zakupów internetowych dla użytkowników ze wszystkich grup wiekowych,
  • wiemy, że pieniądz robi pieniądz i ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka” – w tekście reklamującym usługi doradców finansowych,
  • obczaj cool żarełko i daj lajka, koleś” – w tekście reklamowym baru szybkiej obsługi dla klientów – nastolatków. (Tak, wiem, celowo przerysowuję i przesadzam!).

Jeżeli chcesz dotrzeć do grupy docelowej i przekonać ją do zakupu, naprawdę świadomie posługuj się językiem.

  • Pierwsze zdanie dużo lepiej brzmi, gdy jest naturalne i zrozumiałe dla każdego: „aplikacja ułatwia korzystanie ze sklepów internetowych, a z jej nowoczesnych funkcji korzystasz zarówno w telefonie, jak i na komputerze”.
  • Drugie zdanie było bardzo nieprofesjonalne. Doradca finansowy nie może ośmieszać i trywializować swoich obowiązków. Zamiast potocznych, ludowych pojęć warto zaproponować konkretne działania, np. „chronimy Twój majątek przed skutkami inflacji poprzez przemyślane inwestycje, a także przybliżamy najkorzystniejsze formy lokowania środków”. Zbyt poważnie? Cóż, inwestowanie w fundusze, nieruchomości czy złoto to… poważna sprawa.
  • Trzecie zdanie jest przykładem całkowitej nieświadomości, jakim językiem posługuje się współczesna młodzież. Język młodego pokolenia jest tak dynamiczny, że… lepiej nie używać go zbyt często, bo niemal na pewno bardzo szybko się zestarzeje. Dlatego nie daję przykładu, skoro nawet słowo cringe jest cringe’owe, a tylko boomerzy piszą o boomerach!

5. Zbyt techniczne podejście

Częstym błędem, widocznym przede wszystkim w treściach sklepów internetowych, jest reklamowanie produktów przy użyciu zbyt technicznych, a przez to mało obrazowych informacji.

Przykładów na błędy (i sposoby ich uniknięcia) można mnożyć. Tam, gdzie kusi Cię podpunkt informujący, że narzędzie „ma głośność 40 dB”, możesz napisać, że „pracuje z głośnością 40 dB – czyli taką, jak standardowa lodówka”, co daje użytkownikowi jasne wyobrażenie, czy 40 dB to źródło hałasu. Zamiast pisać wyłącznie o „hydrofobowej membranie”, wyjaśnij klientowi, że opisywane ubranie nie przepuszcza wody. Przeczytaj więcej o tym, jak się tworzy i czym są opisy produktów.

Trzeba pisać prosto, zwięźle, obrazowo. Korzystać z bogactwa języka polskiego, z dynamicznych czasowników czy obrazowych przymiotników. Przede wszystkim jednak trzeba mieć świadomość, czego tak naprawdę oczekuje odbiorca. I uwaga, tekst reklamowy nie może skupiać się na tym, że Twoja firma jest ŚWIETNA. Liczy się to, jakie płyną korzyści dla klienta, przez to, że wybierze ŚWIETNĄ firmę. Widzisz różnicę? Jest większa, niż się zdaje.

Podsumowanie

Na pierwszym miejscu zawsze stoi perspektywa klienta, jego potrzeby i oczekiwania. Wszelkie zalety Twoich produktów i usług mają być jedynie środkiem warunkującym osiągnięcie satysfakcji. Umiejętne pisanie tekstów sprzedażowych polega właśnie na tym – na spoglądaniu na produkt lub usługę oczami klientów, mówieniu ich językiem, wywoływaniu określonych skojarzeń i emocji.

Wyeliminuj błędy z tekstów sprzedażowych, aby realnie poprawić osiągane do tej pory wyniki. Przekonaj się, że teksty przygotowane przez copywritera precyzyjnie komunikują o Twojej działalności językiem korzyści i podobają się odbiorcom.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.